• Wpisów:7
  • Średnio co: 144 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin:3 276 / 1160 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Już jestem, przepraszam ze tak długo czekacie na rozdziały, ale ... no nie chce się znowu tłumaczyć. Zawaliłam, moja wina. No nic, nie pozostało mi nic innego jak tylko zaprosić na rozdział ; ) !
__________________________________________________
"Cały czas myślę, cały czas marzę, w ludzkich twarzach widzę Twoje twarze. Jesteś moim wirem wydarzeń, poruszasz się po nim jak najlepsze flow."



-Tu siadamy ? - wskazałam na najbliższy stolik, Diego tylko skinął głową i odsunął mi krzesło szeroko się uśmiechając.
Szatyn usiadł naprzeciwko mnie, nie przestając patrzeć się na mnie.
Aby ominąć jego spojrzenie chwyciłam kartę i zastanawiałam się co zamówić.
Jak zwykle miałam dylemat .
-Ehh, no to niech będzie kawa. - wymamrotałam, spojrzałam na chłopaka, który wciąż mi się przyglądał.
-Coś nie tak ?
-Wiesz, właśnie się zastanawiałem... znaczny, nie obraź się czy coś...
Ile masz lat ? - Diego zakłopotany podrapał się po głowie, ja sie tylko uśmiechnęłam.
-Niedawno skończyłam 18 lat.
-Nie wyglądasz na 18 lat
-Nie ? A to na ile lat wyglądam ? - uśmiechnęłam się szeroko.
-Na dojrzalszą.
-No cóż, nic nie zrobię że jeszcze jestem gówniarą - wzruszy ramionami a chłopak się tylko zaśmiał.
Gdyby nie ta sprawa z rodzicami, to na pewno bym się nie zgodziła na pójście z nieznajomym do kawiarni. Nie żałuję ze tu jestem.
-To ja pójdę zamówić. Dla ciebie kawa ?
-Tak. - chłopak oddalił się, a ja spojrzałam na ekran telefonu.
Coraz więcej nieodebranych połączeń, oni na prawdę się martwią.
Postanowiłam napisać SMSa.
"Nie martwcie się, wrócę za godzinę i pogadamy na spokojnie."
Wyślij.
Trochę się uspokoiłam, choć na samą myśl o tej rozmowie nie mam ochoty wracać do domu, ale kiedyś to trzeba będzie zrobić. Lepiej to już mieć za sobą.
Diego wrócił z zamówieniami.
-Proszę. - uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki, ile mam ci oddać ? - zapytałam i chwyciłam za portfel.
-Nic. To ja cię zaprosiłem na kawę, wiec ja stawiam.
-Nie ma mowy. W ogóle się prawie nie znamy, nie pozwolę ci za mnie płacić.
-Oj Violetto, to tylko kawa. Nie zbiednieje - uśmiechnął się dziarsko i usiadł.
Zamoczyłam wargi w kawie, ale okazała się zbyt gorąca.

Wieczór minął w dobrej atmosferze, niestety już musiałam zbierać się.
Chłopak zaproponował że odprowadzi mnie do domu, ustałam na tą propozycję, bo co innego miałam zrobić ?
Szybko znaleźliśmy się pod moim domem, mieszkam niedaleko.
-Dzięki za wszystko - uśmiechnęłam się i odwróciłam na pięcie.
-Czekaj chwilę, spotkamy się jeszcze ?
-Jasne, czemu nie - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Jutro ? - trochę mnie zaskoczyło to że Diego chce się tak szybko spotkać.
-Może być jutro. - Wyjęłam długopis z torebki i chwyciłam chłopaka rękę. Zapisałam swój numer na jego skórze.
-Zadzwoń, to się umówimy. -uśmiechnęłam sie i pocałowałam chłopaka w policzek.
-Jeszcze raz dziękuję. -odwróciłam się i odeszłam.
Po wejściu do domu, popatrzyłam przez szybę w drzwiach. Diego popatrzył na dłoń, uśmiechnął się i odszedł w swoją stronę.
-Violetta to ty ?-usłyszałam głos mamy.
-Tak!
-Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy ! Co ty sobie wyobrażasz ?
-Jestem pełnoletnia mamo.
-Ale to mnie nie obchodzi, jestem twoja matką i zawsze będziesz dla mnie dzieckiem.
-Wróciła Violetta ? - krzyknął tata z góry.
-Jest ! - odkrzaczyła do niego mama
Zanim się obejrzałam ojciec stał już przy mamie.
-Violetto... - yhhm, zaczyna się fajnie.
=To że się rozwodzimy nie znaczy że już cie nie kochamy.
-Wiem.
-Chodzi o to że już nie czujemy się ze sobą dobrze, obydwoje mamy w pewnym sensie siebie dość.
-Macie siebie dość ? To po co w ogóle był wam ten ślub ? - krzyknęłam
-Kochanie zrozum !
-Wiecie co, ja teraz mam was dość. Idę do siebie.
Szybko pobiegłam po schodach i zamknęłam się w swoim pokoju.


__________________________________________________
Jak teraz patrzę na ten rozdział to masakra.
Co ja napisałam ? !! Jest gówniany, ale dodaję go iż, ponieważ, gdyż dawno nie pisałam.
Przepraszam za takie cos, obiecuję że następny będzie lepszy.
Mam nadzieję że tym rozdziałem nie zraziłąm was.

1.Gdzie Diego zaprowadzi Violette ?
2.Dziewczyna zakocha się w szatynie ?
3.Co na to wszystko Francesca ?

Miłęj nocy ♥ <3 !

Milena.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Ojej, bardzo dziękuję za miłe komentarze pod tamtym rozdziałem !
Przepraszam za 6 dniową nieobecność, ale mam bardzo duuużo nauki.
A wiadomo, jakoś tą szkołę trzeba skończyć ; p !
Zapraszam na drugi rozdział ♥ !
__________________________________________________
"Czasem ciało broni się przed zmianami, umysł przechowuje nadzieje, że ciało powróci do poprzedniego stanu i będzie walczył o te nadzieje, zębami i pazurami, dopóki nie zrozumie nowej rzeczywistości. Musi pogodzić się z tym, że to co zniknęło już nie powróci."


Zobaczyłam świecące się światło w sypialni rodziców. Już wrócili ?
Bez zawahania wsadziłam kluczyk w drzwi i przekręciłam nim.
Odłożyłam kurtkę i poczłapałam po schodach na górę.
-Jak ty sobie to wyobrażasz ? Trzeba jej to powiedzieć, nie ma z czym zwlekać. - usłyszałam głos taty zza uchylonych drzwi.
-Trzeba jej powiedzieć, ale nie teraz. Nie rozumiesz ? To nie jest odpowiedni czas. - mówiła mama
-A kiedy będzie odpowiedni ? Dzień przed rozwodem jej o tym powiesz ?- krzyknął tata.
Jakim rozwodem ?
Bez zastanowienia weszłam do pokoju rodziców.
-Bierzecie rozwód ? - popatrzyłam na nich z wyrzutem.
Zaskoczeni skierowali swój wzrok na mnie.
-Violetto... - zaczęła mama
-Co Violetto ? ! Dlaczego bierzecie rozwód ? Dlaczego chcecie niszczyć naszą rodzinę. Przecież byliście razem szczęśliwi ! Czy sie mylę ?
-Podjęliśmy wspólnie taką decyzje- kontynuował tata.
-Tylko szkoda ze nikt nie zapytał co ja o tym sądzę. Z resztą nie ważne.
Wybiegłam z pokoju rodziców i złapałam kurtkę.
-Gdzie idziesz ? -krzyczeli za mną
-Wrócę późno ! -zamknęłam drzwi za sobą.
W ogóle nie rozumiałam decyzji moich rodziców, nigdy nie widziałam jak się kłócą, zawsze do siebie mówili zdrobniale, a teraz co, rozwód ?
Musiałam trochę ochłonąć, szłam oświetlonym parkiem i mijałam pary trzymające sie za ręce, rowerzystów i innych ludzi spacerujących wieczorem.
Jesienią szybko zapada zmrok.

Usiadłam na ławce i poczułam że łzy spływają mi po policzku, szybko wytarłam je rękawem i popatrzyłam w ekran telefonu.
3 nieodebrane połączenia od mamy i 2 od taty.
Na pewno nie będę z nimi rozmawiać.
-Coś się stało ? - usłyszałam znajomy, męski głos. Podniosłam wzrok ku górze i zobaczyłam chłopaka na którego przedtem weszłam.
-Nie, nic. Problemy rodzinne.
-Mogę usiąść ? - zapytał, ja przesunęłam mu się i skinieniem głowy pokazałam aby siadał.
-Przedtem szybko uciekłaś, nie zdążyłem przedstawić się. Jestem Diego.
-Ja mam na imię Violetta. - chłopak posłał mi ciepłe spojrzenie i uśmiechnął sie.
-Chcesz pogadać ?
Brunet delikatnie otarł mi łzę z policzka.
Nawet nie spostrzegłam kiedy położyłam mu głowę na ramieniu.
-Moi rodzice sie rozwodzą - wymamrotałam.
-To się nie dziwię czemu płaczesz. Musi ci być ciężko.
-Dlaczego oni chcą to wszystko zniszczyć !
-Masz prawo do tego by być złą, ale spróbuj ich zrozumieć. Może już nie czują się ze sobą dobrze?
-Po 10 latach razem nagle stwierdzili że się ze sobą nie czują dobrze ?
To po co w ogóle brali ślub. Ehh dzięki, ale to bez sensu. - wstałam z ławki i miałam zamiar iść, ale Diego złapał mnie za nadgarstek.
-Nie denerwuj się ! Pogadaj z rodzicami na spokojnie.
-Może i masz rację.
-Mam ! A teraz choć, odprowadzę cie do domu.
-Nie, na razie nie chce tam wraca, niech się trochę pomartwią.
-No dobra. To zapraszam cię na kawę, tu obok jest dobra kawiarnia.
-Nie wiem czy powinnam
-Nie daj sie prosić - brunet złapał mnie za rękę i uśmiechnął się szeroko.
-No dobra.
Ruszyliśmy w stronę kawiarni, po długiej chwili zorientowałam się że chłopak dalej trzyma mnie za rękę. Szybko ją wyrwałam, a on się tylko dziarsko uśmiechną pod nosem.

__________________________________________________
Jej, nie jest idealny ten rozdział, ale dziś mnie na lepszy nie stać.
Przepraszam.
A tak w ogóle co u was ?
Ja osobiście nie mogę się doczekać Vioeltty3 !! Już 10 listopada będzie lecieć na DCH ! <3

Jeszcze taka propozycja. Jeśli ktoś chce być na bieżąco informowany o nowych rozdziałach niech pisze o tym w kom, a ja będę pisać do was na priv.

Dzis bez pytań !

Trzymajcie się ! ♥

Milena !
  • awatar Marlena & Sandra: I tak ten rozdział jak dla mnie jest wspaniały. Fajnie, że Violka i Diego poszli na kawe razem. Coś z tego będzie.
  • awatar Gwiazdy Disneya :*: Zgadzam sie z tobą pasuje szkołe jakoś skończyć heheh <333 No to teraz przejdę do twojego megaśnego *.* rozdzialiku <33 On był genialny krótko mówiąc <33 I nie wiem jak ty to robisz, że co rozdział to lepszy ♥ ja tak samo Violetty się nie moge doczekac <333 <333 I oczywiście proszę, żebyś mnie informowała na bieżąco <3333
  • awatar podemos volar, sin tener alas ♫: Boskie <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
W końcu 1 rozdział po 9 dniach. Bardzo przepraszam was że tak długo czekaliście ! Mam nadzieję ze będziecie czytać moje wypociny i kto wie, może się komuś spodoba !? ; ) !
Rozdział dedykuję mojej najlepszej przyjaciółce, która nie ma konta na pingerze, ale wiem że czyta moje rozdziały ♥ !
__________________________________________________
"Pomóż mi być
Kiedy zapomnę jak oddychać
I nie ma co kryć
Czasem wspomnienia odpycham
I wtedy mnie odszukaj
Jestem tutaj
Tak blisko
Kochanie, to wszystko"



Dziś jest ważny dzień, a mianowicie chodzi o egzaminy. Nie mogę się spóźnić, to na pewno nie pomogłoby mi zdać.
Ubrałam białą bluzkę z baskinką, do tego czarne spodnie z wysokim stanem, czarne sztyblety i złotą kolię na szyję.
Ułożyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Ostatnie przeglądnięcie w lustrzę i mogę iść na śniadanie.
-Stresujesz sie ? - zapytała moja guwernantka, ciocia a zarazem najlepsza osoba na świecie.
-Nie... no może troszeczkę.
-Nie ma się czego bać, zobaczysz wszystko będzie dobrze. -Powiedziała Angie i posłała ciepłe spojrzenie.
Szybko zjadłam śniadanie, ubrałam płaszcz i wsiadłam do samochodu.
Szofer odwiózł mnie pod samą szkołę.
-Dziękuję ! - rzuciłam wychodząc z auta, wtedy przede mną stanęła moja przyjaciółka- Fran.
-Cześć kochana ! Mam nadzieję że się nie boisz ! - powiedziała uśmiechnięta i pełna werwy.
-No co ty, ja ? - odwzajemniłam uśmiech.
Cieszę sie że mam kogoś takiego, kto dodaje mi energii i mobilizuje do działania.
Weszliśmy do środka by sprawdzić kolejność na liście.
-Jestem tuż za Fran, ona jest trzecia a ja czwarta. O tyle dobrze że nie musimy długo czekać w kolejce.
Wszyscy wychodzili z uśmiechem na ustach z sali. Może nie jest aż tak źle ?
-Teraz moja kolej, trzymaj za mnie kciuki- wstała przyjaciółka i znikła w drzwiach,
Oby jej się udało !
Po nie długim czasie wyszła ze smutna miną. Nie udało się jej ? Jak to możliwe ?
-Fran, co..
-Udało się ! - krzyknęła przede mną dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
-Gratuluje ! Teraz moja kolej ! - uśmiechnęłam się szeroko i weszłam do środka.
Komisja egzaminacyjna z tańca siedziała przy stolę obok bocznej ścianie.
-Gotowa ?- zapytał jeden z nauczycieli, ja skinęłam głową na tak i muzyka zaczęła grać.
Zamknęłam oczy by dokładnie wsłuchać się w melodię.
Zaczęłam tańczyć, nim się spostrzegłam piosenka się skończyła.
Popatrzyłam w stronę osób oceniających mój taniec.
-Umiejętność interpretacji, wyrażenie siebie i swojego stanu emocjonalnego w rytmie muzyki, dobra koordynacja ruchowa. Zaliczamy! -usłyszałam od innego nauczyciela.
-Naprawdę ? Dziękuję ! - nie mogłam w to uwierzyć. Cały rok nie poszedł na marne.
-I jak? - dopytywała sie przyjaciółka kiedy wyszłam z sali.
-Zdałam ! - uśmiechnęłam się szeroko, dziewczyna też była zadowolona.
-No to został już tylko bal ! Nie mogę sie doczekać. Wiesz z kim już idziesz ?
-Nie, jeszcze nie! A ty ?
-Na pewno kogoś znajdziesz. Zaprosił mnie Leon.
-Co Leon ? Zgodziłaś się ?
-A dlaczego miałabym się nie zgodzić ? - powiedziała i wzruszyła ramionami.
Miałam nadzieję że stanie sie jakiś cud i to mnie Leon zaprosi, no cóż w sumie nie powinnam się dziwić. Francesca zawsze ma chłopaka jakiego tylko chce.
-To widzimy sie jutro ? - uśmiechnęła się przyjaciółka i przytuliła mnie na pożegnanie.
-Jasne, będę dzwonić. Pa ! - Fran pobiegła na autobus, a ja postanowiłam ze dziś przejdę sie do domu.
Pewnie już każdy ma z kim iść na bal, tylko ja zostałam. Może w ogóle na niego nie pójdę ? Wtedy to by mnie Fran chyba zatłukła.
Naglę poczułam że od kogoś się odbijam i upadłam na ziemię.
-Nic ci nie jest ? Powinnaś trochę bardziej uważać - chłopak wyciągną rękę w moją stronę i pomógł wstać.
-Przepraszam, gapa ze mnie
-Boli cię coś ? - chłopak złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. Dopiero teraz zobaczyłam że jest bardzo przystojny.
-Tyłek trochę, ale nic mi nie jest. -uśmiechnęłam się szeroko.
-Jeszcze raz przepraszam - dodałam i ruszyłam.

__________________________________________________
Jak się podobał, proszę piszcie dłuuugie komentarze to motywuję bardzo :3
Teraz pytanka :3

1.Jak myślicie,kim był tajemniczy przystojniak ?
2. Z kim pójdzie Violetta na bal ?
3.Co zrobi zazdrosna Francesca ?
Tylko takie trzy pytanka.


ENJOY !


  • awatar Julcix Tinistas: Hej jestem Julia i zaczełam kilka miesiecy temu , ale rozwinełam sie jakos tak we wrzesniu :) Wpadnij do mnie :) Pisze na blogu informacje jak najszybciej, duzo zdjec, konkursy i moje przemyslenia :* Będzie mi bardzo miło jesli będziesz także komentowac. Pozdrawiam :*+ super blog :)
  • awatar Gwiazdy Disneya :*: Super i proszę cie nie nazywaj tego wypocinami bo to jest genialne <3333 Czekam już na nexta <33 I liczę, że dodasz go szybko <333 1. Diego? 2. Z tajemniczym heheh <333 3. Coś ciekawego na pewno <33
  • awatar Ariana Grande♛: 1. Diego? 2. z tajemniczym ciastkiem XD 3. już pewnie coś zrobi :D genialny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Cześć ! Pamietacie mnie jeszcze ? (:
Przepraszam za tylę dni nieobecności, miałam sporo na głowię, troche sobię to przemyślałam i...
postanowiłam całkowicie zmienić historie moich opowiadań, ta jakoś mi źle poszła. Trochę nie tak jak chciałam, teraz mam inny pomysł. Myślę że wam się spodoba ! .
I nie będziecie źli... ♥

Od razu dam wam przedstawienie postaci i prolog ! ☻


*PRZEDSTAWIENIE POSTACI*

Violetta Castillo
18 l.
"Największą przeszkodą
Jestem ja, Ja sama
I nie potrafię już siebie powstrzymywać
Przepraszam, zabijam marzenia
Morduję z zimną krwią każdy promyczek nadziei
Chociaż wiem, że będę żałować
To jest dopiero okrucieństwo
Ale nikt na tym nie ucierpi
Nikt
Tylko ja, Ja sama "

Francesca Cauviglia
18 l.
"Kiedy się nie przejmuję
Mogę bawić się nimi jak lalką Kenem
Sprawię, że będą podskakiwać jak piłka do koszykówki
Ale ty sprawiasz, że chcę zachowywać się jak dziewczyna
Pomalować paznokcie i założyć obcasy
Tak, ty, sprawiasz, że się tak denerwuję
Że po postu nie mogę utrzymać twojej ręki ."


Leon Verdas
19 l.
"Nie mogę obiecać Ci, że spędzimy ze sobą resztę życia. Jesteśmy młodzi nie wiemy co przyniesie nam los. Jednak mogę szczerze powiedzieć, że w tej chwili jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Tyle musi wystarczyć."


Diego Hernandez
21 l.
"Tak, bo widzisz, najlepsze rozwiązania znajduje się w okamgnieniu, bo one już są, wiszą w powietrzu, czekają na nas. Wystarczy tylko po nie sięgnąć. To zawsze zależy od monumentu, który akurat przeżywamy. Zbyt długie rozmyślanie nad czymś może nam wszystko zepsuć."


*PROLOG*
Biała sukienka, przystojny książę, który zaniesie was do zamku na wzgórzu - chyba każda z dziewczyn marzyła o czymś takim.
Leżeliście w nocy w łóżku, zamknęliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście.
Choć stajecie się dorośli to na pewno każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei, że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą...
To tak, jakbyś pewnego dnia odkrył, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek, cóż, może nie być zamkiem. I nie jest ważne "długo i szczęśliwie", ale "szczęśliwie" teraz.


Milena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czuję się tak, jakbym czekała
Czekała na coś, co jeszcze się nie zdarzyło
Ale to wszystko, co czuję, więcej nic.


Diego pokazywał uczniom kroki, każdy patrzył na niego jak na obrazek. Nawet ja sama nie mogłam oderwać od niego oczu. Widać że taniec to jego pasja, z taką fascynacją pokazuję im te ruchy że aż sama myślałam aby się do tej szkoły zapisać. Niestety nie umiem tańczyć i tylko bym się zbłaźniła na takich zajęciach.
-Dziękuję ! Koniec lekcji ! - Wyrwał mnie z rozmyślań głos Diego.
Wszyscy byli zmęczeni i spoceni, ale z uśmiechami na twarzy ! Brunet także się zmachał ale widać ze kocha to robić.
-Czego mi nigdy nie mówiłeś że ty tańczysz ! - naskoczyłam na chłopaka
-Jakoś nie było kiedy.. - podrapał się po głowie. -Podobały ci się zajęcia ? - zmienił temat.
-Tak były świetne! Jesteś urodzonym nauczycielem - uśmiechnęłam się szeroko. -Masz jeszcze jakieś zajęcia ?
-Tak, jeszcze dwie lekcje !
-Okej, to ja idę, nie będę przeszkadzać
-Ty nigdy nie przeszkadzasz - na te słowa zarumieniłam się.
-Jesteś kochany, ale jeszcze mam kilka obowiązków związanych ze szkoła.
Diego uśmiechnął się dziarsko i pocałował mnie na pożegnanie.
-Cześć ! - rzuciłam wychodząc z sali.

Mrok już zapadał, tak szybko robi się ciemno, brrr... i zimno. Zapięłam kurtkę pod szyje i ruszyłam.
Szłam przez oświetlony park, mijałam bardzo dużo ludzi, wszyscy gdzieś sie śpieszą...
W sumie ja też.
Naglę wpadłam na kogoś, wylądowałam na chodniku, z tego co poczułam to ta druga osoba też
się przewróciła.
-Jak chodzisz palancie ! - krzyknęłam,
-Przepraszam! - usłyszałam znajomy głos, szybko spojrzałam przed siebie i zobaczyłam Leona, jeszcze bardziej się wściekłam.
-I myślisz że to wystarczy ? -Chłopak kucną obok mnie. Ja schłodziłam go wzrokiem.
-Uspokój się, chcę ci pomóc.
-Było o tym pomyśleć wcześniej i trochę uważać na przechodnich. - wrzeszczałam na Verdasa.
Chłopak niepewnie wysunął w moją stronę rękę - przyciśnij jak będzie bolało.
Złapałam jego dłoń, jest bardzo ciepła. Jak on może mieć ciepłe dłonie bez rękawiczek przy takim mrozie ?
-AAAŁ! - poczułam wielki ból, ścisnęłam jak najmocniej dłoń Leona.
Chłopak szybko się odsunął.
-Nie jest dobrze.. -wyszeptał.
-Tyle to i ja zauważyłam ! - Leon delikatnie pomógł mi wstać, przytrzymał mnie za ramię jedną ręką a drugą objął w tali.
-Powinien to zobaczyć lekarz.
-Nie dzięki, ja idę do domu ! - odsunęłam się od chłopaka, stanęłam na nogi i straciłam równowagę. Znalazłam sie w jego ramionach.
-Nie masz wyjścia... - popatrzyłam na Leona, ten delikatnie się uśmiechną. Nie dziwie się że wszystkie dziewczyny się za nim uganiają, jest bardzo przystojny, ale to nie ma nic do rzeczy.Nie mógł by mi się podobać taki dupek!
Chłopak wziął mnie na ręce.
-Będziesz mnie tak targał, nie jestem taka lekka
-Dam radę, to nie daleko. - odpowiedział.
-Jak uważasz!

__________________________________________________
Jest drugi rozdział : D ! Mam nadzieję że wam się spodobał : )
Jak zwykle zachęcam do pisania swoich opinii, długie komentarze mile widziane :> !

Kolejny rozdział postaram sie napiać jutro, ale to zależy od was ! ♥
 

 
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi.


Wstałam i przeciągnęłam się, nowy dzień, wolny od błędów, czysty i nieskażony problemami. Trzeba go dobrze wykorzystać.
Spojrzałam przez okno, dziś pogoda nas nie rozpieszcza - jest ponuro i chłodno, a na dodatek deszcz leje. Jesień naszła.
Ubrałam się odpowiednio do pogody, zrobiłam lekki makijaż i rzęsy przejechałam wodoodpornym tuszem. Włosy wyczesałam i zostawiłam rozpuszczone.
Śniadania nie jadłam- nigdy nie jem, ale kawę rano zawsze muszę wypić.

Wzięłam parasol i ruszyłam do szkoły. Nie miałam dużo czasu, więc tępo obrałam szybkie.
Nagle poczułam na sobie wodę, jeden z przerażających samochodów wjechał w kałuże przy czym oblał mnie do suchej nitki.
Ale to nie był przypadkowy samochód, auto prowadził Leon Verdas - uczeń ostatniej klasy liceum oraz przewodniczący szkoły.
On i jego znajomi myślą że mogą robić co sobie chcą.
-Nienawidzę go ! - mruknęłam pod nosem i zawróciłam do domu, by się przebrać.

Gdy znalazłam się w szkole, lekcja trwała już 20 minut.
Stałam przed klasą i wahałam się, w końcu nacisnęłam klamkę i przeszłam przez próg drzwi.
-Castillo! - krzyknęła nauczycielka, nie lubi spóźnień na swojej lekcji.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, ale jakiś samochód oblał mnie w drodze do szkoły i musiałam sie wrócić.
-Daruj sobie tłumaczenia ! Siadaj do ławki i oby mi to było ostatni raz.
Zastosowałam się do polecenia nauczycielki i zajęłam miejsce obok Fran- mojej przyjaciółki.
Dziewczyna posłała mi ciepłe spojrzenie które ja oczywiście odwzajemniłam.

Lekcje szybko minęły i dobrze, nie chciałam już siedzieć w tej szkole, dziś piątek wiec jutro będę miała cały dzień dla siebie.


-Fran wpadniesz dziś do mnie ?
-Dziś nie mogę, rodzina przyjeżdża. Przepraszam.
-Rozumiem. - przytuliłam przyjaciółkę na pożegnanie i rozeszliśmy się w swoje strony.
Deszcz w końcu przestał padać i nad Buenos Aires zaświeciło słońce.
-Część młoda ! - usłyszałam za sobą znajomy głos. Odwróciłam sie i ujrzałam uśmiechnięta twarz Diego - mojego najlepszego przyjaciela. Znamy sie od zawsze, mieszkamy na przeciwko siebie i mimo że jest o 4 lata starszy dogadujemy się bardzo dobrze.
-Cześć. - powiedział uśmiechając się szeroko. - Cześć ! - odpowiedziałam szybko.
-Jak w szkole ?
-Źle !
-To mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia. Może się trochę rozweselisz.
-Jaką propozycje ? - zdziwiłam sie, choć w sumie nie powinnam, Diego zawsze robi wszystko abym się czuła lepiej. Jest jak dobry brat !
-Choć ze mną - złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Szybko dotarliśmy do szkoły muzycznej "On beat". Popatrzyłam na chłopaka z zapytaniem, ten uśmiechnął się jeszcze szerzej i pociągnął mnie do środka.
Klimat tej szkoły jest niesamowity, od samego wejścia słychać muzykę, ludzie tańczą na korytarzach i przy tym świetnie sie bawią.
-Po co mnie tu przyprowadziłeś ?
-Nie podoba ci się to miejsce ?
-Nie, jest cudowne, ale nie rozumiem, po co tu jesteśmy?
-Chodź, to ci pokaże! - Diego zabrał mnie do sali z dużymi lustrami, można było się domyślić ze to sala taneczna.
-Jestem nauczycielem tańca w tej szkole ! - oznajmił, popatrzyłam na niego bez jakiejkolwiek reakcji. Żartuje sobie czy mówi serio ?
-Naprawdę ! - powiedział łapiąc mnie za ramię.
Spojrzałam na niego podejrzliwe, a potem usiadłam na ławce która stała przy ścianie, skrzyżowałam nogi i zaplotłam ręce.
-To pokaż jak tańczysz ! - krzyknęłam.
Chłopak bez namysłu włączył muzykę i zaczął tańczyć, świetnie mu szło, nie miałam pojęcia że tak dobrze tańczy ! Nagle złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Teraz potańczysz ze mną.
-Nie Diego, ja jestem beztalenciem ! - krzyczałam przez śmiech.
Brunet nie zważał na moje słowa, wziął mnie na ręce i okręcał.
Świetnie się bawiłam.
-O której masz lekcję ? - zapytałam, a Diego postawił mnie w końcu na ziemie. Spojrzał na zegarek.
-Za 5 minut, jet jeszcze sporo czasu.
-Mogę patrzeć jak prowadzisz lekcje ? - zapytałam
Chłopak nie odpowiedział tylko skinął głową na "tak" i uśmiechnął się dziarsko.
__________________________________________________
Tamten 1 rozdział usunęłam bo stwierdziłam że nie jest on taki jak chciałam.
Mam nadzieję ze ten się wam spodoba. Proszę piszcie swoje opinie, bardzo mi na nich zależy.

Milena <3
 

 
Cześć wam ! :3
Mam na imię Milena i mam 16 lat, na tym blogu rozpocznę swoją przygodę z opowiadaniami ! : )
Nie miałam jeszcze konta na pingerze, ale myślę że szybko się udomowię i znajdę wśród was dobrych przyjaciół ! ♥

Nie powiem wam którą parą opowiadanie się zakończy, ale fani Leonetty i Dieletty znajdą tu coś dla siebie : ) !



*Przedstawienie Postaci*

Violetta Castillo (17 lat.)
"Nawet jeśli zepsuję wszystko inne jak zwykle,
to jak tylko przyjdziesz, ten cały ból zniknie"

Leon Verdas (18 lat.)
"Zbyt wiele oddałem, żeby tak po prostu polec"

Diego Hernandez (21 lat.)
"I należysz do mnie choć to nie kwestia posiadania. I czujemy się bezpiecznie jakby cały świat był dla nas"

A zamiast progu taki filmik który świetnie pasuję do moich opków !

Już niedługo 1 rozdział ♥ !